Wilno, litewska stolica, do której idealnie wybrać się na 2-3 dni. Taki wniosek wyłaniał się z lektury wpisów o Wilnie na innych blogach. Musimy się przyznać, że tym co wpłynęło na naszą ostateczną decyzję o wyjeździe do tego miasta były niedrogie bilety lotnicze i możliwość wybrania rozsądnego cenowo noclegu. Zatem jeśli chcesz spędzić weekend nieco inaczej lub myślisz o wyjeździe, który nie będzie wymagał skomplikowanej logistyki, powinieneś pomyśleć o Wilnie a poniższy tekst jest dla Ciebie.
Film z naszego wideo bloga podróżniczego
Zapraszamy na relację z naszego trzydniowego wypadu do Wilna, stolicy Litwy gdzie spędziliśmy wspaniale czas na zwiedzaniu i degustowaniu lokalnych przysmaków. We vlogu obejrzycie m.in. Zarzecze, artystyczną dzielnicę Wilna, wieżę telewizyjną, katedrę Wileńską, Górę Giedymina, górę Trzech Krzyży i inne atrakcje miasta. Bardzo mocno polecamy odwiedzenia miasta Wilno jeżeli jeszcze tam nie byliście!
Jak dostać się do Wilna?
Możliwe są trzy opcje. Samolot (Wizz Air), autobus i oczywiście samochód. W naszym przypadku wybór padł na samolot, zadecydowały względy ekonomiczne. Po przylocie do Wilna wysiedliśmy na niewielkim lotnisku, które swoją stylistyką oraz rozmiarem przypominało odrestaurowany dworzec autobusowy. Z łatwością dotarliśmy na przystanek autobusowy, z którego za 1 EUR od osoby dojechaliśmy do centrum. Lotnisko od Starego Miasta oddalone jest ok. 5 km.





Jak poruszać się po Wilnie?
Do wszystkiego co chcieliśmy zobaczyć w mieście dostawaliśmy się pieszo. Od początku chciałam właśnie w taki sposób zwiedzać Wilno, dlatego wybierając nocleg szukałam miejsca, które sprzyjałoby takiemu rozwiązaniu. Wspólnie ze znajomymi nocowaliśmy w apartamencie położonym ok. 9 min spacerem od Uniwersytetu Wileńskiego. Gdybyście jednak więcej poruszali się po mieście komunikacją lokalną, warto zainteresować się zakupem Vilnius City Card, która pozwoli na tańsze poruszanie się po nim. Posiadacz karty może korzystać z transportu miejskiego, ma bezpłatny wstęp do muzeów. Istnieje także możliwość zwiedzania Wilna rowerem, informacje znajdziecie tutaj. W centrum stacje rowerów miejskich można spotkać na każdym kroku, podobnie jak w Warszawie.







Czy w Wilnie jest drogo?
Po pierwsze walutą obowiązującą na Litwie jest Euro. Przed wyjazdem warto pomyśleć o wymianie chociaż niewielkiej kwoty, bo nie wszędzie uda się zapłacić kartą. Poszukując informacji o Wilnie, natknęliśmy się kilkukrotnie na stwierdzenie, że w Wilnie jest bardzo drogo, zwracaliśmy uwagę na to ile płacimy, by przedstawić Wam dokładnie z jakiego rzędu wydatkami możecie się liczyć wyjeżdżając do Wilna. Ocenę czy drogo czy tanio zostawiamy Wam. Za zakupy robione w sklepie IKI (lokalna sieć sklepów, których sporo w centrum miasta) na śniadanie i kolacje z lokalnym alkoholem dla 4 osób wydawaliśmy ok. 100 EUR z zakupionych w tej kwocie produktów przygotowaliśmy 3 kolacje i 3 śniadania. Zaznaczam, że nie ograniczaliśmy się do wyboru ani najtańszych produktów, ani nie wybraliśmy najdroższych, wybieraliśmy to na co mieliśmy ochotę. Po lokalne przysmaki wybraliśmy się na targ – Hales Turgus i to bez wątpienia najbardziej ekonomiczne i przyjemne zakupy. Za lokalne wędliny i chleb zapłaciliśmy 5 Euro. Za obiad np. Cepeliny trzeba było zapłacić około 4,50 Euro. Talerz przekąsek dla czterech osób 15 Euro. Piwo z nalewaka w restauracji to wydatek 2,5 – 3 Euro za pół litra.





Jedzenie w Wilnie
Na każdym wyjeździe staramy się próbować lokalnej kuchni. Wilno nie było wyjątkiem. Na początku wyjazdu zdecydowaliśmy, że śniadania i kolacje jemy w mieszkaniu, obiady na mieście. Pierwszego dnia odwiedziliśmy jedną z sieci restauracji Forto Dvaras, i próbowaliśmy cepelinów z mięsem. Po tym pierwszym obiedzie byłam lekko przerażona, cepeliny były smaczne, ale ilość tłuszczu mnie nieco… zaskoczyła. Porcja była naprawdę solidna, nie wyszliśmy głodni. Kolejnego dnia, nogi zaniosły nas do Aline Leiciai, próbowaliśmy placki ziemniaczane tradycyjne i z mięsem. Porcje nieco mniejsze niż w poprzedniej restauracji, ale mam wrażenie smaczniejsze. Ostatni obiad zjedliśmy w Šnekutis na ulicy Šv. Mikalojaus, to też sieciówka, w okolicy starego miasta. Muszę przyznać, że nasz faworyt, smaczne jedzenie w dobrej cenie. Można zamówić małą lub dużą wersję dania. Jak dla mnie mała porcja jest już całkiem spora. Do tego smaczne piwko lub inny napój. Polecamy serdecznie.





Język w Wilnie
Jeśli ktoś obawia się wyjazdu do Wilna, bo nie zna dobrze angielskiego, to niesłusznie. W restauracjach może wam się przydać angielski, ale nie jest to regułą, zdarzyło nam się składać zamówienie po angielsku, by za chwilę usłyszeć od kelnera: A co do picia? Za to poza restauracjami, na lokalnych targach, w autobusie, na przystanku łatwiej będzie po polsku, zwłaszcza w kontaktach ze starszymi osobami.


Litwini a Polacy
Przed wyjazdem nasłuchaliśmy się nieco, że Litwini są niemili dla Polaków. Przez 3 dni naszego wyjazdu ani przez chwilę tego nie poczuliśmy. Wręcz przeciwnie… w Wilnie czuliśmy się bardzo dobrze, a i przyjemnie było robiąc zakupy na lokalnym targu poplotkować po polsku.

Zachęcam was do odwiedzenia Wilna, popróbowania lokalnej kuchni i spaceru ulicami starego miasta. Już wkrótce kolejny wpis w którym pokażę Wam co warto zobaczyć w stolicy Litwy! Poniżej przedsmak:)




Wilno jest w istocie bardzo ciekawym miastem, daje jednak mylny obraz kraju. Byliśmy na Litwie przez ponad dwa tygodnie. Zatrzymaliśmy się na campingu w Trokach i stamtąd robiliśmy wycieczki samochodowe i rowerowe. Większość kraju to gigantyczny skansen. Nie wierzyłam własnym oczom, gdy okazało się jak wiele pozostało tam szutrowych dróg i wsi wyglądających jak dekoracje do filmu, którego akcja toczy się w XIX wieku.
Jasne, my byliśmy tylko w Wilnie i to właśnie stolicy dotyczy nasza relacja. Chętnie kiedyś wrócimy na Litwę obejrzeć te skanseny.
[…] Wilno – przepis na udany weekend […]
Też miałem takie odczucie zwiedzając Litwę. Wilno przepiękne, ale na 2-3 dniową wycieczkę. Inne miasteczka to dla mnie powrót do lat 80-90 w Polsce.