Lifestyle

Jak przez lata zmieniały się kolonie dla dzieci w Polsce?

Czas biegnie szybko i zmiany następują we wszystkim – również w podejściu ludzi do wypoczynku dzieci. Przyjrzyjmy się, jak zmienił się on w ciągu kilku ostatnich pokoleń. To ciekawy temat, gdyż obrazuje podejście społeczeństwa do dzieci.

W najdawniejszych czasach oczywiście nie było kolonii. Dzieci były traktowane bardzo źle z dzisiejszego punktu widzenia. Jadły ostatnie w rodzinie, nie miały praw aż do tego stopnia, że ojciec mógł z nimi zrobić to, co uznał za stosowne. Tak naprawdę jakiekolwiek przebłyski dzisiejszego traktowania dzieci w Polsce nastąpiły dopiero przed II wojną światową. Wtedy próbowano też organizować pierwsze wypoczynki dla dzieci, często połączone z pobytem sanatoryjnym, gdyż dzieci sporo chorowały.

Pierwsze kolonie dla dzieci były zakładowe – z danej fabryki czy instytucji wszystkie dzieci pracowników wyjeżdżały latem na dwu lub trzytygodniowy wypoczynek zorganizowany. Wyspecjalizowali się w tym komuniści i nawet dość dobrze to organizowali, a kolonie dla dzieci stały się powszechne i dostępne dla wszystkich uczniów (rodziców pracujących). Wyjazd polegał na pobycie w ośrodku nad morzem lub nad jeziorem, czasem w górach lub w lesie, dzieci było zwykle bardzo dużo (na przykład 500 dzieci w jednym ośrodku). O programie nikt nie myślał, po prostu dzieci bawiły się ze sobą, spacerowały, grały w piłkę i kąpały się, jeśli była tam plaża. Czasem miały wycieczki po okolicy. Na jednej kolonii były dzieci w każdym wieku.

Równolegle w latach powojennych i późniejszych odbywały się wyjazdy harcerskie – duże namioty, brak wody i toalet były normą, drużyny spędzały lato głównie w lesie, gdzie było jakieś jezioro. Dzieci na takim obozie harcerskim były w każdym wieku i było ich tam sporo. Harcerstwo cieszyło się dużą popularnością głównie w latach 70., ale też później. Było to harcerstwo wspomagane przez komunistyczne władze, a więc dość dobrze zorganizowane, prawie bezpłatne, dostępne dla wszystkich.

Były też organizowane wyjazdy parafialne z księdzem, część dzieci korzystała z tych kolonii dla dzieci, zwłaszcza, że biedniejsze rodziny uzyskiwały wtedy zniżki na wyjazd.

Jeśli chodzi o kolonie dla dzieci (https://www.kogis.pl/kolonie), taki stan rzeczy trwał aż do lat osiemdziesiątych XX wieku. Dopiero transformacja ustrojowa spowodowała napływ zagranicznych trendów i pomysłów na lato. Wzorce zauważono głównie na zachodzie Europy i w amerykańskich campach. Wtedy zaczęły powstawać pierwsze firmy, które z trudem zdobywały klientów. Lepiej szło np. szkołom językowym, które już miały swoich klientów, a trudniej firmom turystycznym.

Pierwsza z firm, jaka odniosła sukces na tym rynku, o wzorcach amerykańskich, oparła się na środowisku kościelnym i prawicowym – bardzo szybko urosła w siłę i zdobyła duży zakres działalności, stawiała na nowe trendy i jakość, ceny wyjazdów nie należały do najniższych. Inne firmy odnoszące wtedy sukcesy to te, które bazowały na komunistycznych ośrodkach, organizacji i układach – kilka z tych firm zdołało rozwinąć się i przetrwać, kolonie ich jednak nie były wysokich lotów, kosztowały niewiele. Biura turystyczne, które wykupiły pokomunistyczne ośrodki, zyskały bardzo wiele i miały od czego zacząć działalność w nowej rzeczywistości.

Minęło około dziesięć lat, zanim z dużym trudem na rynek zaczęły wchodzić nowe firmy. Był to rynek bardzo trudny – nie było jeszcze internetu, działały z pompą duże, pokomunistyczne firmy, a ludzie nie mieli jeszcze dość pieniędzy (w ówczesnej Polsce było duże bezrobocie). Przełom nastąpił wraz z rosnącym w Polsce dobrobytem – około 2002 roku można było zauważyć pierwsze, zupełnie nowe, firmy kolonijne. Był to też czas, kiedy wreszcie w Polsce prawie każdy już miał internet. W kolejnych latach powstawały następne firmy i w okolicy roku 2010 było ich już trochę, by po kilku latach stworzyć już naprawdę ciekawy rynek zupełnie nowych wyjazdów. Kolonie dla dzieci zyskały wówczas nowy wymiar, nowy sens, a nawet straciły swoją nazwę na rzecz “obozów” – bo miały tak bogate programy, że już ciężko je było nazwać “zwykłą kolonią dla dzieci”.

W okolicy roku 2015 w Polsce rozwinął się rynek kolonii dla dzieci i zakwitł pierwszy raz od powstania tych wyjazdów. Firmy prześcigały się w pomysłach jak zadowolić wybrednego klienta, jak usatysfakcjonować coraz bardziej wymagające dzieci i jak nadążyć za zmieniającym się światem. Potem nastąpił rok 2020, który przyniósł pandemię i ogromne kłopoty branży – przez wiele lat jeszcze będą zmiany, upadki i przejęcia firm kolonijnych.

A jak zmieniały się same kolonie dla dzieci – w sensie pobytu i organizacji? To naprawdę ciekawa rzecz. Jeszcze w latach 90. XX wieku uznawano za wspaniały wyjazd wypoczynek nad jeziorem, w kiepskich warunkach, bez żadnego programu. Dzieci cieszyły się, że mają wakacje i jak to dzieci – same znajdowały sobie zajęcia, albo się nudziły. Kąpiel w jeziorze była największą atrakcją (oczywiście bez wykwalifikowanego ratownika, bo nikt wtedy nie zwracał uwagi na takie szczegóły). Obozy nie były jeszcze nadzorowane przez kuratorium oświaty, a obiekty nie musiałby być kontrolowane przez straż pożarną czy Sanepid. Co więcej – kolonie dla dzieci mógł poprowadzić każdy pełnoletni człowiek i mógł pobrać za nią opłaty do własnej kieszeni, nie opłacając nawet podatków. To były naprawdę inne czasy, choć przecież mówimy o latach 90., a więc stosunkowo niedawno. Czarny rynek kwitł.

Szybko zauważono “wolną amerykankę” na rynku kolonii dla dzieci. Po kilku przypadkach złej opieki nad dziećmi, zaczęto sprawie się przyglądać i tworzyć odpowiednie przepisy. Dopiero w roku 1997 weszła w życie ustawa o usługach turystycznych, gdzie wszystko dokładnie opisano i na której kolonie dla dzieci bazują do dziś. Działalność organizatorów turystyki stałą się reglamentowana – aby organizować coś, należało najpierw uzyskać licencję, pozwolenia i ubezpieczenie – i tak jest do dziś.

Po roku 2005 jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się obozy i kolonie dla dzieci o rozmaitych tematach. Już nie tylko same kolonie dla dzieci były atrakcją i pobyt w turystycznym miejscu, ale młodzież zaczęła sobie sama wybierać tematyki wyjazdów. Na początku atrakcją były obozy konne, żeglarskie i językowe, a poza nimi właściwie odbywały się wyjazdy ogólne. Jednak szybko tematy się poszerzyły i około roku 2010 klienci mogli już wybierać nie tylko w obozach wędrownych, koloniach dla maluszków, wyjazdach zagranicznych dla starszej młodzieży, ale też pojawiły się dziesiątki odmian zwykłych kolonii: aktorskie, wojskowe, japońskie, fabularne, traperskie, survivalowe, paintballowe, gitarowe, plastyczne, windsurfingowe i inne, których nawet nie sposób wszystkich wymienić. Oto kolonie dla dzieci zyskały nowy wymiar. Ewidentnie o trendach zaczęły decydować dzieci i młodzież, a nie organizatorzy. Obecnie – aby klienci kupili kolonię – musi ona być naprawdę nowatorska, poważnie podchodząca do zainteresowań dzieci i proponująca wiele atrakcji.

Ciekawe co jeszcze czas przyniesie w temacie kolonii dla dzieci – będą to na pewno bardzo ciekawe wyjazdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

6 + two =